Paszport
Wiedziony odgórnym nakazem opuszczenia kraju prawego i sprawiedliwego, w celu odnowy procesów myślowych i ujrzenia rzeczy normalnych, musiałem uzyskać zaświadczenie paszportowe.
Ten niewątpliwie ciekawy proces rozpoczyna się od obawy czy moja facjata zmieści się w ramy przewidziane przez państwo prawa. Będąc pełen obaw odebrałem zdjęcia w nadziei iż damy radę.
Nauczony poprzednią wizytą po plakietkę, po książeczkę wyruszyłem z obstawą - dzięki Goga za wsparcie. Razem zawsze raźniej - jak mówiły lemingi, ruszyliśmy do Wielkiego Urzedu Książeczek.
Dzięki poprzednio zdobytym punktom doświadczenia - wyprawę rozpoczęliśmy od czytania napisów na ścianach. Jasnym okazało się iż wstęp jest zakazany bez zaświadczenia ChKZS (w wolnym tłumaczeniu - Chcesz Książeczkę Zapłać Setkę). Dzięki pracy zespołowej - Goga przepychała się w kolejce po książeczkę, a poszedłem na 2 setki - oczywiście kur***, 2 piętra niżej. Po wysłuchaniu dywagacji na temat emerytur i emerytur pomostowych nie dających zniżki - udało mi się pozyskać... zaświadczenia ChTK (Chcemy Twoją Kasę) umożliwiające uzyskanie zaświadczenia ChKZS. Po wypełnieniu ich, umożliwiono mi wpłacenie pieniążków na szczytny cel powiększania emigracji.
Uzbrojeni w papier i ChKZS - wchodzimy podwójnie (mimo napisu wchodzić pojedynczo). Pełen obaw, przepuszczam Gosie pierwszą, jak by coś będę sie uczył na błędach - chociaż cześć punktów doświadczenia dostanę bez obrażeń.
Po wyjaśnieniu celu wizyty, i zgromienia nas wzrokiem za dobry humor (jaki można mieć po 2 setkach). Na "dzień dobry" - Goga miała plamkę na zdjęciu, ale na szczęście miała backup. Kolejny nakaz wprawił mnie w osłupienie:
Pani patrzy prosto na mnie!
Kur*** ja nie dam rady na nią patrzeć. Nie dostanę ksiązeczki :( Na szczeście jeszcze nie moja kolej... Goga musi wypełnic zaświadczenie DZA (Dlaczego Zmieniałaś Adres), i zaświadczenie DnMP (Dlaczego Nie Miałaś Paszportu). Na każdym trzeba wypełnić 10-15 rubryk. Powodzenia... ja na szczescie paszport miałem...
Moja kolej, niestety punkty doświadczenia z obserwacji nie są tak fajne jak zdobyte osobiście. Fakt iż omijał mnie obowiązek wypełniania zaświadczenia DnMP, powodował pytanie
- A gdzie stary paszport?
A po **** mi stary jak składam właśnie makulature po nowy?
- A czy paszporty odbiera się tutaj?
- Nie, w innym okienku
- To ja przyniosę jak będę odbierał. - A ciebie tam **** nie bedzie!
Niestety nie ominęła mnie niewątpliwa przyjemność wypełnienia zaświadczenia DZA, oraz huk uderzenia dość dużej masy w dach obok. Chyba jaki petent z wyższego urzędu...
Bardzo sporną kwestią okazał się termin. Pani łaskawie poinformowała iż "za miesiąc", a my iż za 2 tygodnie. Problem okazał się nad wyraz prosty - trzeba wyjść i szukać kierownika.
W poszukiwaniu kierownika, pukamy do obszaru opisanego jako jego własność. Brak. Jak w każdym przyzwoitym RPG, odszukaliśmy jego rodzine (jak wiadomo pracę w Najjaśniejszej IV RP załatwia sie grupowo-rodzinnie). Mając takiego zakładnika, kierownik był zmuszony wydać nam ostatni kawałek papieru A4 (poważnie - własną, prywatną kartke A4) w celu napisania uprzejmej prośby, że naprawde w trybie pilnym chcemy opuścić IV RP.
Po złożeniu pisma, okazało się, iż termin można zredukować do 7 dni.
Odebranie książeczek
Odebranie książeczek powinno być dość łatwe. Odszukanie wydawnictwa książeczek było proste, w przeciwieństwie do problemu jaki miały siedzące tam stworzenia urzędowe. Otóż, wielce zafascynowane ekranem monitora - klikały gdzie popadnie w jakiś nowy program. Po 5 minutach czekania, młodsza, stracona dla społeczeństwa, adeptka urzędnictwa spytała
-A państwo po...?
No... my oczywiście na pizzę. Państwo szybko wyjaśniło iż jednak po książeczki. Po podaniu plakietki, zawierającej bliźniacze (o zgrozo!) dane jak w książeczce - proces szukania ruszył.
Po wyszukaniu mojej książeczki - zostałem poproszony o sprawdzenie danych (jak by to coś zmieniło) i zdjęcia - znaczy czy się poznam na tym czymś co zrobili z moja fotką. OK, jest.
W trakcie procesu wyszukiwania książeczki Gogi:
- Goga patrz... jakie ładne malunki! To dlatego wydanie książeczki trwa 1 miesiąc! Oni to malują!
- Goga... to coś sie nie mieści do portfela, jest za długie o 3 mm... można? - w domyśle spytać sie grzecznie urzędowych czy można to obciąć :)
- Nawet o tym nie myśl... - może i ma racje... tak ładnie pomalowali, szkoda niszczyć.
+ 2 do cierpliwości
+ 4 do wiedzy
+ 1 do sprawności
+ 7 do mobilności (poza IV RP)
Ten niewątpliwie ciekawy proces rozpoczyna się od obawy czy moja facjata zmieści się w ramy przewidziane przez państwo prawa. Będąc pełen obaw odebrałem zdjęcia w nadziei iż damy radę.
Nauczony poprzednią wizytą po plakietkę, po książeczkę wyruszyłem z obstawą - dzięki Goga za wsparcie. Razem zawsze raźniej - jak mówiły lemingi, ruszyliśmy do Wielkiego Urzedu Książeczek.
Dzięki poprzednio zdobytym punktom doświadczenia - wyprawę rozpoczęliśmy od czytania napisów na ścianach. Jasnym okazało się iż wstęp jest zakazany bez zaświadczenia ChKZS (w wolnym tłumaczeniu - Chcesz Książeczkę Zapłać Setkę). Dzięki pracy zespołowej - Goga przepychała się w kolejce po książeczkę, a poszedłem na 2 setki - oczywiście kur***, 2 piętra niżej. Po wysłuchaniu dywagacji na temat emerytur i emerytur pomostowych nie dających zniżki - udało mi się pozyskać... zaświadczenia ChTK (Chcemy Twoją Kasę) umożliwiające uzyskanie zaświadczenia ChKZS. Po wypełnieniu ich, umożliwiono mi wpłacenie pieniążków na szczytny cel powiększania emigracji.
W tym samym czasie Goge wyrzucono z biura przyjmowania makulatury (przedpłata na książeczkę) - z powodu braku zaświadczenia ChKZS. Obrażając ją przy tym pytaniem "Czy była pani z tym panem?" - jak by życie seksualne Gogi miało znaczenie przy wydaniu książeczki.
Uzbrojeni w papier i ChKZS - wchodzimy podwójnie (mimo napisu wchodzić pojedynczo). Pełen obaw, przepuszczam Gosie pierwszą, jak by coś będę sie uczył na błędach - chociaż cześć punktów doświadczenia dostanę bez obrażeń.
Po wyjaśnieniu celu wizyty, i zgromienia nas wzrokiem za dobry humor (jaki można mieć po 2 setkach). Na "dzień dobry" - Goga miała plamkę na zdjęciu, ale na szczęście miała backup. Kolejny nakaz wprawił mnie w osłupienie:
Pani patrzy prosto na mnie!
Kur*** ja nie dam rady na nią patrzeć. Nie dostanę ksiązeczki :( Na szczeście jeszcze nie moja kolej... Goga musi wypełnic zaświadczenie DZA (Dlaczego Zmieniałaś Adres), i zaświadczenie DnMP (Dlaczego Nie Miałaś Paszportu). Na każdym trzeba wypełnić 10-15 rubryk. Powodzenia... ja na szczescie paszport miałem...
Moja kolej, niestety punkty doświadczenia z obserwacji nie są tak fajne jak zdobyte osobiście. Fakt iż omijał mnie obowiązek wypełniania zaświadczenia DnMP, powodował pytanie
- A gdzie stary paszport?
A po **** mi stary jak składam właśnie makulature po nowy?
- A czy paszporty odbiera się tutaj?
- Nie, w innym okienku
- To ja przyniosę jak będę odbierał. - A ciebie tam **** nie bedzie!
Niestety nie ominęła mnie niewątpliwa przyjemność wypełnienia zaświadczenia DZA, oraz huk uderzenia dość dużej masy w dach obok. Chyba jaki petent z wyższego urzędu...
Bardzo sporną kwestią okazał się termin. Pani łaskawie poinformowała iż "za miesiąc", a my iż za 2 tygodnie. Problem okazał się nad wyraz prosty - trzeba wyjść i szukać kierownika.
W poszukiwaniu kierownika, pukamy do obszaru opisanego jako jego własność. Brak. Jak w każdym przyzwoitym RPG, odszukaliśmy jego rodzine (jak wiadomo pracę w Najjaśniejszej IV RP załatwia sie grupowo-rodzinnie). Mając takiego zakładnika, kierownik był zmuszony wydać nam ostatni kawałek papieru A4 (poważnie - własną, prywatną kartke A4) w celu napisania uprzejmej prośby, że naprawde w trybie pilnym chcemy opuścić IV RP.
Po złożeniu pisma, okazało się, iż termin można zredukować do 7 dni.
Odebranie książeczek
Odebranie książeczek powinno być dość łatwe. Odszukanie wydawnictwa książeczek było proste, w przeciwieństwie do problemu jaki miały siedzące tam stworzenia urzędowe. Otóż, wielce zafascynowane ekranem monitora - klikały gdzie popadnie w jakiś nowy program. Po 5 minutach czekania, młodsza, stracona dla społeczeństwa, adeptka urzędnictwa spytała
-A państwo po...?
No... my oczywiście na pizzę. Państwo szybko wyjaśniło iż jednak po książeczki. Po podaniu plakietki, zawierającej bliźniacze (o zgrozo!) dane jak w książeczce - proces szukania ruszył.
Po wyszukaniu mojej książeczki - zostałem poproszony o sprawdzenie danych (jak by to coś zmieniło) i zdjęcia - znaczy czy się poznam na tym czymś co zrobili z moja fotką. OK, jest.
W trakcie procesu wyszukiwania książeczki Gogi:
- Goga patrz... jakie ładne malunki! To dlatego wydanie książeczki trwa 1 miesiąc! Oni to malują!
- Goga... to coś sie nie mieści do portfela, jest za długie o 3 mm... można? - w domyśle spytać sie grzecznie urzędowych czy można to obciąć :)
- Nawet o tym nie myśl... - może i ma racje... tak ładnie pomalowali, szkoda niszczyć.
+ 2 do cierpliwości
+ 4 do wiedzy
+ 1 do sprawności
+ 7 do mobilności (poza IV RP)
Cnota nie cieszyła się nigdy takim uznaniem jak pieniądz.


