Zakup telefonu
Czas mikołajkowy, postanowiłem, więc pobawić się w czerwonego brodacza i coś sobie kupić. Jako że sprzęt komputerowy jest w stanie świetnym, i dokładnie takim, jakiego wymagam, wybór padł na telefon.
Głupi, ale jak się okazuje bardzo trudny do zrealizowania kaprys.
Mając dość sieci, w której dotychczas miałem telefonik, postanowiłem - czas na drastyczne zmiany.
Po przekopaniu wszystkich ofert, promocji, i przeczytaniu wszystkiego wypisanego małym druczkiem, i zapoznaniu się z opiniami o telefonie itp. Zostało postanowione. Czas na realizacje.
Pierwsze trudności już od progu - okazało się, że wybrałem straszny telefon. Okropny? no po prostu nikt salonie (ze sprzedawców) by tego nie kupił. Oni Nokię maja? OK., ja nie chcę. Bardzo miło mnie to nastawiło do obsługi (pewnie mam gdzieś w okolicy czoła napisane ze koniecznie trzeba mi pokazać, co mam kupić, a czego nie).
Ale ja mimo tych wszystkich "pomocnych" podpowiedzi byłem zdecydowany. No w końcu telefon jest w promocji, jest w ofercie no i ma gwarancje. Zaryzykuje.
Okazuje się ze nawet nie można zaryzykować, bo przezorni Panowie z działu obsługi nie sprowadzają tego telefonu. Bo, po co? przecież jest w ofercie, ale oni się znają i wytłumaczą wszystkim. Trudno? postanowiłem ze zamówię (czysty desperat).
I tak sobie czekam już 13 dzień na łaskawe przyjęcie moich pieniążków i nic. Chyba jednak nie chce mi się ponownie iść do tego salonu i chyba sieci nie chce mi się zmieniać. A mówią, że kryzys u nas?
PS.
Kolejny telefon kupiłem na allegro.
+ 3 do mobilności (nowy artefakt)
Proszę czekać...