Zmywanie do czystości

Człowiek jest leniwą istotą, a programiści to już naprawdę biją innych na głowę w tym sporcie. Z tego powodu, po kilku dniach obliczeń ileż to marnujemy czasu, wody i płynu na mycie naczyń - staliśmy przed wyborem czy w ogóle coś jeść. Jako iż wytrzymuję bez pożywienia 3 dni, orzekliśmy że mało. I tak będzie trzeba zmywać i tak.

Problemem było to iż miejsca na zmywarkę w domu nie było, stąd kolejny pomysł, że do zmywarki potrzebny jest nowy dom. Ale to inne opowiadanie. Obecnie dom jest kolejny, a zmywarka uległa (o zgrozo!!!) uszkodzeniu.

Nic tak nie mobilizuje ludzi jak wizja paplania się w zlewie. Natychmiast cała rodzinka zasiadła przy komputerach, łącze na maxa i szukamy instytucji naprawczych. W końcu takie urządzenia się psują, a ktoś naprawiać musi. A przynajmniej powinien, w końcu do cholery mamy bezrobocie nie?

 

1. Osobnik "leniwie może zobaczę"

Pierwsze podejście było niezłe - telefon poprawny i nawet ktoś odebrał. Tak, zmywarka. Tak, naprawiamy. A jakie objawy - aaa nie grzeje wody? To pewnie grzałka (normalnie geniusz, ku****).

- Naprawi Pan?
- Owszem, czemu nie. Proszę przywieźć.
- ..... - cisza.

Konsultacje domowe. No a co będzie jak nam się zepsuje lodówka? Też na plecy i wieziemy do pana? Zawsze myślałem, że to ja jestem leniwy, ale serwis AGD, typu przywieź do mnie pralkę, lodówkę, zmywarkę mnie pobił. Już sobie pomyślałem - 4 piętro, samotna babcia zgłasza awarie lodówki. A pan do niej - pani podrzuci mi to na ulicę Nierobów 12 to zobaczę czy coś się da zrobić. Ehhh... zbastowaliśmy.

 

3. Osobnik "może zrobię..."

Tak, punkt trzeci. Drugi punkt zawierał same ^&%##% i @#$T# z powodu tego, że nikt nie odbiera, że zły numer, że uje nie pracują w AGD od 4 lat, a WWW nie zaktualizowali.

Osobnik 3 był konkretny. Odebrał telefon. Co lepsze okazało się, że naprawdę naprawia zmywarki! I co najlepsze - przyjedzie na miejsce!!! Radość była niesamowita. Pytam więc kiedy, bo sytuacja jest krytyczna (naczynia nie mieszczą się na ladzie w kuchni!).

Jest sobota, więc odpowiedź jest "ale", czyli "dziś, ale najprawdopodobniej w poniedziałek". Nakłaniam pana trochę w kierunku "dziś", ale cisza. OK, pozostaje oczekiwać.

Sobota - nie ma, ani pana, ani telefonu.

 

Niedziela - trzeba przekupić dzieci i pokazać im jak to fajnie się zmywa naczynia (koszty)

 

Poniedziałek - pana nie ma, telefonu też (kolejne koszty - bo dzieci uznały że fajnie to było w czwartek jak zmywarka działała)

Dodatkowe problemy - trzeba wyjaśnić księdzu że te góry naczyń to nie na imprezę, tylko do zmywania ;) W przypływie zdenerwowania - myjemy w zmywarce na zimno, trudno, zimna woda też myje.

 

Wtorek
Coś trzeba zrobić. Dłużnej tak się nie da... telefon.

  • No tak, miało być w poniedziałek, ale auto się popsuło
  • Ale my po Pana pojedziemy nawet
  • Ee.... bo to taki nowy model auta, i stacyjka jest cieżko dostępna itp.
  • Kiedy możemy się spodziewać? Aha, jutro. OK.

Kolejne koszty - dzieci chcą podwyżkę, bo to nie zabawa już tylko wyzysk. No tak, młode kapitalistyczne...

 

Środa

  • Witamy Pana... (o redukcjo kosztów, witaj w progach)

2h analizy co jak i dlaczego. A jak to wcisnęli, a dlaczego taki moduł, a co to mogło być. Trzeba wyjąć kawał sprzętu i zabrać na oględziny... do domu. Trudno - telefonicznie będzie werdykt. Zmywarka nie działa. Oględziny domowe - o niespodzianko wielka!!! Grzałka nie działa. No, kur**** nie spodziewałem się tego, w końcu woda była zimna. Trzeba zamówić nową grzałkę. Kiedy?

 

Czwartek

Tak, następnego dnia. Dziś możemy zdecydować czy zapłacić 600 za nowy kawałek metalu. Hmmm... no trzeba. Zamawiamy.

Kiedy przyjdzie? Pewnie w piątek... a później sobota. Cholera, dzieci już nie chcą zapraszać kolegów - za duży wyzysk. Trzeba coś wymyślić.

Małżonka zawsze jest ekonomiczna:

  • Ja chcę szarą zmywarkę.
  • A co z tą?
  • A sprzedam...

Czas sprzedaży zmywarki - 10 minut.

 

Piątek

Nie, no tak się nie da. Wieczorem przyjechała zmywarka. Rozpakowanie, podłączenie, zapakowanie, zmywanie. Ufff...

 

Sobota

Cholera! Nowa zmywarka dalej zmywa! Nastoje są już wojownicze - szykuje się wyprawa zbrojna do sklepu. Szybka diagnostyka - woda dochodzi, prąd jest ale... ale wody nie odchodzą. Tu przyznam, że mistrzem hydrauliki nie jestem i wsadziłem odpływ nie tam gdzie trzeba :( Ups... trzeba było wsadzić palca, było by jasne iż to tylko wygląda na odpływ, a tak naprawdę jest zaślepione. Nie rozumiem logiki. Trudno. Odkorkowanie działa cuda. Zmywarka oddała wody... Ja za to musiałem uzupełnić płyny. Tak się nie da...

 

Tydzień mija... w środę telefon, czy może chcemy instalować grzałkę. Nie, no po *uj, żeśmy ją kupowali. Tak ładnie wygląda spakowana. Dobra, zgadzamy się.

 

Piątek

Stara zmywarka naprawiona. Mam nadzieję, ze działa.

 

[tydzień... na ochłonięcie]

naprawiona zmywarka, po dostarczeniu na miejsce docelowe nie działa. K**** @#$%$ #$%#$%^ !@#!# w $%^^&. Niech żyje serwis AGD. Później się dziwicie, że lepiej kupić nowe.

 

Podsumowanie kosztów naprawy:

  • haracz dla dzieci
  • koszty naprawy
  • jakieś 30 telefonów, 5 SMS
  • koszty przesyłki
  • koszty nowej grzałki
  • tona nerwów
  • kilka ton oczekiwań
  • i tak k**** nie działa...
  • zakup nowej zmywarki (od tego można było zacząć)

Zyski

  • nowa zmywarka jest siwa

 

Dzizus krajs, kurwa mać. Jest bezrobocie czy nie ma? Jest - to niech ktoś się nauczy naprawiać AGD!

Edycja: 2011-02-02 11:59:40


Proszę czekać... Proszę czekać...