Niezłe kino
Centrum handlowe w małym miasteczku w dżungli. Tajlandia.
Idealna czystość, lśniące podłogi, szklane wystawy i wielkie oczko wodne na środku. Zakupy były mniej interesującą nas częścia sklepu, zdecydowanie bardziej chcieliśmy zwiedzić kino.
Ceny biletów były całkiem przystępne, więc zdecydowaliśmy się na sale klasy A. Zdecydowanie, wystarczyło zobaczyć zdjęcia tej sali. Kanapy, regulowane podnóżki, menu, drinki. Przepieknie, sam film chyba mniej ważny niz sala kinowa :)
Niestety dla nas, okazało się iż... nie ma biletów na klasę A. Dlaczego nie było, przekonaliśmy się za chwilę. Do sali wchodzą ludzie elegancko ubrani... hmmm co jest. Wypadało zerknąć na siebie, bo troszkę odbiegaliśmy od standardu. Każdy miał upaćkane klapki, spore zacieki potu na koszulkach i mokre włosy. Skutek 3 godzin marszu w dżungli. Chyba zwrot "nie ma biletów" był najmilszym sposobem zwrócenia nam uwagi na fakt naszego wygladu :)
Klasa B do jakiej nas wpuszczono i tak przbijała większosc kin w Polsce, wiec nie było powodów do narzekania.
PS.
Film poprzedzała kronika na cześć rodziny rządzącej krajem. Chciałbym kiedys mieszkać w kraju gdzie bedzę mógł szanować jakiegos polityka. Spokojnie powiedzieć, że jest właściwą osobą na danym stanowisku, a nie hardcorowo negocjującym błaznem.
Edycja: 2009-08-20 11:58:14
Proszę czekać...