Dzicy, a jednak w zasięgu
Tajlandia, 2009 rok. Morze.
40 minut drogi od brzegu. Morze i wysepki o stromych zboczach. Nagle pojawia sie miasteczko na wodzie. Hodowle ryb, 4 restauracje, szkoła, domki. Na murkach, styropianch, deskach. Ale stoi, pływa, żyje.
Po pysznym posiłku... chwila zabawy, zdjecia z małpkami i test cywilizacyjny. Pałen zasieg telefonu GSM. GPS łapie po chwili. SMS wychodzi.
Polska, 2009. Szosa Zamość - Lublin
- Tak, bedziemy za 20 minu...
- Kur*** mać, koniec zasięgu.
Tym optymistycznym zasiegiem...
+3 do mobilności (ale nie w Polsce)
+1 do wiedzy
Edycja: 2009-09-21 10:03:23
Proszę czekać...