Test klatki i inne extrema
Zbiór obserwacji.
Urlop stadny, nie wiem dlaczego, ale dla mnie jest to całkowite zaprzeczenie odpoczynku. A wiekszość osób non stop funduje sobie "test klatki".
Jedziemy tam gdzie popularnie, tam gdzie jadą znajomi, jedzie rodzina, firma. No "my tam też byc możemy". Ci sami ludzie, te same żarty, te same zachowania, tylko alkoholu wiecej. Całe otoczenie rozmawia po Polsku, bo kurort/okolica jest popularna. Słyszysz wszędzie "zrob zdjęcie", "jedziemy tu", "jak tu drogo", "a tam było lepiej". I szlak trafia, bo mamy przeniesione Polskie bagienko, opakowane w egzotyczną fototapetę.
Woda. Pluskamy się, bo w wakacje odpoczywamy przecież. Pływamy tyle ile damy radę, by było na póżniej. A później sie opalamy, bo nie można wracać do Polski bez opalenizny. Nie przeszkadza nam, że leżymy na plaży jak śledzie. Że woda morska może być słona od potu :), a ilość osob do okoła przekracza liczbę mieszkańców naszego zatłoczonego osiedla. Tu nam nic nie jest w stanie przeszkodzić.
Zwiedzanie. Polak zwiedza ekstremalnie - skoro, nie daj Boże, ma jeszcze zapłacić, to już na pewno musi zobaczyć. Nie ważne czy go to interesuje czy nie, czy wie co zwiedza, czy pada ze zmęczenia. Jest na urlopie, a na urlopie się zwiedza i już. Trzeba zobaczyć wszystko, wszędzie zrobić sobie zdjęcie, kupić pamiątkę itp. Nie ważne, że później nie ma czasu tych zdjęć oglądać, a pamiątki są "made in china". Ważne, że widziałem... mniej ważne "co".
Higiena. Dla Polaków jest ultra ważna na urlopie. Zwłaszcza jak jadą do kraju "brudasów" lub innych dzikich. Zabieramy pasty do zębów, mimo iż w kraju ich nie myjemy za często. Zabieramy 2-3 szampony, bo jak nam włosy wyschną to co to będzie. Żele do mycia, mimo iż w domu wystarcza mydło. Zawsze brakuje papieru i dzwonimy w tej sprawie o 3 rano do opiekuna wycieczki. Bo ciężko było to sprawdzić nim na tron się siadalo. A podcieramy się jak w "Dniu Świra" i papieru zawsze brakuje. Prysznic i gorąca woda to podstawa, mimo iż w domu wystarcza mała wanna, lub umywalka. Ale nie, na wakacjach jesteśmy lepsi.
Dlaczego do Egiptu, a nie do agroturystyki? Bo cieplej, bo egzotyczniej. Bo fajnie jest mieć zdjęcie z pustyni na Naszje Klasie. Bo jak wyślemy kartkę z taaakich wakacji to cała wioska będzie o tym gadała. I całkowicie nie ma znaczenia, że Egipt widzielismy z perspektywy pokoju hotelowego, plaży oddalonej o 4 metry i odsypianiu kaca.
Klatka - budujemy ją sami. Idziemy bo idą inni, nie che się nam, ale nie wypada. Denerwujemy się na innych, bo po kilku dniach pobytu "obok" drażni wszystko, a mimo to wynajmujemy pokoje 10 osobowe bo taniej. Ale nigdy nie powiemy nikomu o tym, bo to nieładnie. Bo się obrazi. Lepiej pogadać o tym jak tej osoby nie ma w pobliżu. Jesteśmy mili, bo wypada, tolerancyjni by byśmy chcieli tacy być. I tak mamy wakacje Polaków... wakacje na pokaz, a odpoczynek bedzie w domu.
Edycja: 2009-09-01 12:52:40
Proszę czekać...