Bariery jezykowe
Słowacja. Godzina 2 w nocy, restauracja.
Polak głodny to Polak zły. Zwłaszcza na mini urlopie, zwłaszcza jak pada deszcz.
Kłopty językowe sprowadziły nasze menu do sałatek, co nikogo nie nakarmiło, tylko rozdrażniło. Bariery językowe łamała kobieta:
- Dobre? - pokazała kelenrowi menu. Pomyślał chwile i pokazał palcem jedno daniie.
- Dobre, to dobre - odpowiada.
- To jedno "dobre" - zamawia, pokazujac pozycje ze śmiechem.
Ośmielona grupa zamówiła duuuzo "dobrego" i do 3 w nocy kazdy był już najedzony. A i piwo dobre było :)
Słowacja, kilkadziesiąt kilometrów dalej.
Nauczeni poprzednim wydarzeniem, pokazujemy kelnerowi pozycje w menu, mowiąc jednocześnie, że chcemy 12. Czyli pozycję 12 z menu.
Oczywiscie, przepiekny słowiański usmiech potwierdził zrozumienie naszych potrzeb. Za chwile otrzymalismy... 12 piw ;) Jako że bardzo nieładnie jest odmawiac, pilismy to 3 godziny.
Polecam, życząc podobnych miłych niespodzianek.
+3 do wiedzy
+1 do menu (innych stworzen)
Edycja: 2009-08-16 16:36:11
Proszę czekać...