Gotowość do dymisji
27 styczeń 2012
Podoba mi się to stwierdzenie. Niby jestem winny, niby nie jestem winny. Kto to wie. Ogólnie wypadało by wziąć odpowiedzialność za to co się robi, ale nie jest to konieczne. Bo po co. Tylu innych urzędasów robi co chce i nikt się ich nie czepia.
Ale najlepiej wyrażę gotowość do odpowiedzialności za czyny, ale nie podejmę decyzji. Niech podejmą ją inni, im więcej tym lepiej. Bo jak o czymś decyduje więcej niż 1 osoba, to już jest "rozmyta odpowiedzialność" - czyli brak winnych.
Ogólnie nie wiem jak ten Pan ma na nazwisko, ale zapewne po starorosyjsku nazywał by się Bezjajcew.
Proszę czekać...