Marzenia
07 grudzień 2011
Właściwie to można powiedzieć, że żyjemy dzięki marzeniom. Tato marzył o fajnej lasce, ona o fajnym facecie. Później marzyli o fajnym życiu, a później o tym, żeby prezerwatywa była szczelna ;)
W wyniku marzeń pojawiamy się my. I marzymy by być takim człowiekiem, by ktoś marzył o nas.
I żyjemy dla marzeń. Marzenia stają się celami, a w końcu chodzi o to by mieć po co żyć. Miło jest też, jak się zna czyjeś marzenia. Córa marzy by latać śmigłowcem ratunkowym w GOPR. Może to nie realne, ale to jest chyba piękne w marzeniach.
Niestety, czasami też poznajemy marzenia które są... dziwne?. Zazwyczaj objawia się to pokazywaniem skaczącego człowieka w TV z okrzykiem "udało się, udało - to marzenie mojego życia". I to jeszcze nie jest całkiem, źle jak widzi takiego osobnika połowa kraju.
Tu większym problemem jest to co danej osobie udaje się osiągnąć, innymi słowy - co było marzeniem życia.
Sukcesem jest np. 5 planowa rola, w filmie klasy F u słynnego reżysera. U boku gwiazd, lub np. żony gwiazdy. To jest wydarzenie i spełnienie marzeń o karierze zagranicznej.
Marzeniem niektórych jest, jak gwiazda podpisze się jej na kawałku papieru, lub biuście. W końcu dotyk gwiazdy jest niezwykły.
Czasami pokazują w reklamie faceta, a on chwali się, że malował oczy w filmie XYZ. Proszę, jak można przyznać się, że zawodowo maluje się powieki. Rozumiem malowanie ścian, ba nawet malowanie obrazów rozumiem. Ale jak można z rozmarzeniem miziać pędzelkiem powieki jakiejś babie. Ale pewnie spełnia się wtedy jego marzenie.
Ale szczytem kobiecych marzeń jest być modelką. Właściwie trochę to rozumiem - młode, ładne sławne. Kto by nie chciał. Ale niech ktoś mi wyjaśni, jak można uznać za spełnienie marzeń życiowych przejście 100m po wybiegu w kiecce i na obcasach. Rozumiem, że przejście 100m bez wypierdol*** się na glebę, jest tak niesamowite, że dla mającej 2x lat kobiety jest to szczyt osiągnięć? Nie jestem w stanie tego zrozumieć.
Ale może to ja jestem ograniczony, a one są gwiazdami ;)
Proszę czekać...