Idę

01 lipiec 2010

 

Poprzez wicher i słotę, 
Przez bezkresną dal śnieżną, 
Poprzez żar i spiekotę, 
Przez pustynię bezbrzeżną, 
Poprzez kry, poprzez lody, 
Przez odwieczne zmarzliny, 
Poprzez bagna i wody, 
Nieprzebyte gęstwiny 
Poprzez leśne dąbrowy, 
Poprzez stepy i knieje, 
Poprzez mroczne parowy, 
W których nigdy nie dnieje 
I gdzie płoszą się sowy, 
Gdy złe jęknie lub strzyga, 
A dźwięk słysząc takowy, 
Serce w trwodze zastyga 
Nie zrażony ciemnością, 
Którą mrozi głusz dzika, 
Sam na sam z samotnością, 
Co do szpiku przenika, 
Pełen hartu i woli, 
Podpierając sam siebie, 
Mając zamiast busoli 
Krzyż Południa na niebie 
Pokonując złe żądze, 
Wietrząc wrogów w krąg wielu, 
Ufny, iż nie zabłądzę 
Idę naprzód, do celu. 
Drogi mej nie wytyczyły 
Ni głos werbla, ni cytra, 
Idę póki starczy siły, 

Idę po pół litra. 



PS.
Nie, nie chodziło o to że idę na wybory. Mam to w *****.

 


Proszę czekać... Proszę czekać...