Suknia ze śróbką
29 kwiecień 2010
"Niewielki fragment skrzydła rozbitego prezydenckiego samolotu znalazła i przywiozła na Jasną Górę siostra zakonna; ma być umieszczony w nowej sukni ozdabiającej jasnogórski obraz Matki Bożej. Według przeora klasztoru, był to akt wielkiej odwagi ze strony zakonnicy.
O tym, że fragment samolotu - pokryty białą farbą metal przebity śrubką - dotarł na Jasną Górę poinformował w minioną niedzielę podczas porannej mszy oraz wieczornego Apelu Jasnogórskiego przeor klasztoru.
- Został zdobyty ten kawałek za cenę wielkiej odwagi siostry zakonnej, która przepędzana przez żołnierzy zaraz po wypadku, dwa dni po wypadku, ten fragment z tego miejsca zabrała i przywiozła na Jasną Górę."
- Nie pisałem nic na temat katastrofy. Żałoba powinna odbywać się w ciszy. Mimo iż w tym dziwnym kraju nikt tego nie umie uszanować.
- Nie pisałem nic o Wawelu, bo 99% Polaków nie ma pojęcia kto, za co jest tam pochowany. I miało to w du*** przez dziesiątki lat. Wiec i mnie nie wzrusza czy pochowano tam kogoś nowego czy nie. To czy na to zasługiwał, czy nie - nie ma znaczenia, przecież nie zmieni nic.
Ale jak chore musi być społeczeństwo by ubierać Matkę Boską w suknię z blachy samolotu ze śróbką. Jak głupia jest wiara w blaszkę ze śróbką, palec świętego Tomasza, buteleczkę z powietrzem jakim oddychał Jan i szczebelek z drabiny co się śniła Jakubowi! Kim my jesteśmy, by do wiary w Boga potrzebować blachy z samolotu! Żałosne...
Siostra zakona... a nie umie zachować się w miejscu śmierci tylu osób. Żakonnica, a kradnie. Wspaniały przykład, naprawdę, narażała swoje cenne życie by ukraść blachę!
Jak można być aż takim kretynem i w czasie śledztwa zabierać dowody z miejsca katastorfy. Przecież tam wiele osób przez wiele godzin szuka tej wadliwej sróbki z urwanego skrzydła samolotu co spowodowała awarię...
Proszę czekać...