Prośba o dopuszczenie
21 listopad 2009
Ze wzgledu na złe zachowanie, zmuszony zostałem do wizyty u lekarza. Powodów było kilka, jeden to "bym nie chorował", czyli szczepienie na grype (nie świńską). Kolejnym powodem było uzyskanie kwitu pozwalającego mi siedziec przez maczkiem ;)
Oczywiscie w tym ***** kraju, nie mam prawa decdować o tym czy chce wykonywać tą pracę, czy się do niej nadaję itp. Musi to potwierdzić jakis konował. Bo ja to na pewno nie wiem czy mi to szkodzi czy nie.
Wizyta rozpoczeła się sprawnie - tylko 3 osobowa kolejka w recepcji. Na szczeście pracowały tam 3 panie i sprawnie im to szło. Szczepionka - normalnie błyskawica! Kwit, kasa, pkój - idźta. Szybko i naprawdę sprawnie. Placisz masz.
Inna sprawa jak kwit na badania "dopuszczające". Trzeba szukać karty (okazało się ze adres zmieniłem od tego czasu) itp. Ale dobra, twardym trzeba być. Czekam...
Przybiega moja szefowa, że szczepić mnie będą. Biegne - wpadam do gabinetu, siadam i... juz. ) pytan czy ja zdrowy jestem, czy nie choruje. Jaki problem - chciał, zapłacił i ma! Pełne zaufanie do mnie :) Nieważne, czy zdrowy był, czy nie, ważne ze szybko bedzie kolejny i się kręci. Nawet nie wiem co mi wstrzyknięto :)
Kolejne badanie - czekam jakies 10-15 minut na pana i władcę dopuszczenia. Jest, moze bedzie szybko. Siadam, karta jest ok.
Cisnienie - ok, chyba sie nadaje, mimo iż nie widze powodu pompowania mnie do 230, bez przesady. Kolejne badanie - rozebarć się. OK. Badanie trwało chwilkę, oddychać miałem, nie odddychać także. Jako, że cycki miałem małe badanie się zakonczyło.
Wywiad środowiskowy:
- Czy panu coś dokucza?
- Tak, żona. Czasami.
- Hmm....
Badanie wzroku:
- Widzi Pan tą linie?
- Nie
- Nosi Pan okulary
- Nie, poprzedni lekarz mówł że nie pomogą więc...
- A do komputera
- A nie, komputer widze, więcej nie potrzebuje.
- ...
Chwila pisania i jestem już dopuszczony do pracy. Jaki ja jestem szcześliwy, że ja musze zrobic kase, firma musi zarobic by zaplacić za to, że ktoś może powiedzieć, ze ja mogę pracować i zarabiać.
Proszę czekać...