Bogadztwo

25 wrzesień 2009

Stoi zakonnica na szosie i zatrzymuje samochody. Nikt nie chce się zatrzymać
i podwieźć siostry. Deszcz, chłód, burza straszliwa. W końcu zatrzymuje się
piękna blondyna w czerwonym ferrari i zabiera zakonnice.
Ta szczęśliwa stara się nawiązać rozmowę:
- piękne auto, pewnie ma pani wspaniałą posadę, skoro stać panią na taki wóz
- a nie nie, to mój 3ci kochanek mi je kupił
- jak to, nie ma pani męża?
- nie, żyje w wolnych związkach, lepiej na tym wychodze, np te futro na
tylnym siedzeniu dostałam od innego kochanka a ta piękna biżuteria- ta jest
od jeszcze innego
W końcu dojeżdżają do klasztoru, zakonnica wysiada smutna ze jej życie jest
takie szare, ale tłumaczy sobie ze wybrała życie klasztorne wiec tak musi
być. Około 22 zakonnica zmówiła wieczorny pacierz i kładzie się do lóżka,
nagle ktoś cichutko puka, kup, kup
- kto tam?
- to ja ksiądz Antoni [szeptem]
A zakonnica na to:
- w dupę sobie wsadź te swoje bombonierki


Proszę czekać... Proszę czekać...