Polskie drogi, ba autostrady

13 sierpień 2009

Polski minister udal sie w oficjalna podroz do Francji. Jednym z punktow
wizyty byla kolacja u francuskiego odpowiednika. Widzac jego wspaniala
wille, z obrazami wielkich mistrzow na scianach, pyta sie jak on zapewnia sobie taki poziom zycia ze skromnej pensji urzednika Republiki. Francuz zaprasza go do okna:
- Widzi Pan ta autostrade?
- Tak.
- Ona kosztowala 20 miliardow, firma wypisala fakture na 25, a roznice
przekazala mi.
Dwa lata pozniej, minister francuski udaje sie do Polski i odwiedza swojego polskiego odpowiednika. Kiedy podjezdza pod domostwo ministra, jego oczom ukazuje sie najpiekniejszy palac, jakiego w zyciu jeszcze nie widzial. Pyta od razu:
- Nie rozumiem, dwa lata temu stwierdzil Pan, ze prowadze ksiazece zycie, ale w porownaniu do Pana....
Polski minister podchodzi do okna:
- Widzi Pan tam autostrade?
- Nie.
- No wlasnie.


Proszę czekać... Proszę czekać...